Niedobór witaminy C - zobacz, czym może grozić!

Niedobór witaminy C - zobacz, czym może grozić!

Redakcja

2017-11-13

brak komentarzy

Ile minut mamy przebywać na słońcu aby się nie poparzyć i jednocześnie wytworzyć witaminę D? niedobór  witamin

Nie ma co szukać odpowiedzi w encyklopedii ani w artykułach z prasy damskiej. Wszędzie tam przecież odszukamy rekomendacje wyrażone w minutach, gdy tymczasem prawidłowo wcale w minutach się tego nie definiuje. Jeśli chcesz naprawdę określić taki pozytywny akurat dla Ciebie okres, to najpierw musisz zaznajomić się z terminem „minimalna dawka rumieniowa” (Minimal Erythema Dose, MED). Cóż to takiego taki MED? To inaczej próg rumieniowy, czyli dawka słońca, która u Ciebie wywoła zaróżowienie naskórka widoczne po 24 h od ekspozycji na słońce (czy ogólnie na promieniowanie uv, ze względu na to że może to być też np. lampa kwarcowa) oczywiście bez użycia żadnych filtrów. Chodzi o zaróżowienie, żeby była jasność, a nie o skórę czerwoną jak burak i piekącą. Takie zaróżowienie u jednych osób wystąpi po kilku h ekspozycji na słońce, a u innych po kilku czy ;, co okazuje się zależna licznych czynników. Większość z nas zna to uczucie, gdy skóra zrobiła się już pod wpływem promieni słońca mocno ciepła i mamy odczucie, że właśnie zaczęliśmy się opalać. często intuicja nas nie zawodzi: w tym punkcie powinniśmy zejść ze sł  objawy  niedoboru  witaminońca, popatrzeć na zegarek i Korzystaj ze słońca – witamina D może leczyć obserwować skórę na drugi dzień: jeśli okazuje się zaróżowiona, to właśnie tyle momentu trwa osiągnięcie naszego progu rumieniowego. W zależności od licznych czynników taki okres może być dla każdego z nas nieco inny. Zasada numer jeden: nigdy nie dopuść do oparzenia. Na początku sezonu dawkuj słońce stopniowo, aby skóra się przyzwyczaiła, bardziej poszaleć trzeba wyłącznie później. Próg rumieniowy wyznacza przy tym pewną granicę, której nie przekraczamy i okazuje się to okres wystarczający do wyprodukowania sobie naszej porcji wit. D (jeśli całe ciało w samych w kąpielówkach albo kostium kąpielowy okaże się wystawione na słońce to okaże się to 10.000-25.000 j.m., średnio trzeba przyjąć 20.000 j.m.). A jeśli posiadasz wyjątkową słońcofobię zakodowaną w umyśle, to możesz przyjąć, że znając już własny próg rumieniowy (wynosi on  w pewnym punkcie sezonu dajmy na to 30 minut), Twój ultrabezpieczny okres ekspozycji okaże się wynosił mniej więcej 50-75% tego momentu (czyli w tym wypadku 15-20 minut).  ch samolotów. Gdy wyłącznie nadlatywał jakiś zadzieraliśmy głowy do głowy i darliśmy się jak   2 ostatnie typy mają wbudowaną na stałe i od narodzenia sporą zawartość pigmentu chroniącego przed słońcem, poprzez co będą wymagały 5-10 razy dłuższej ekspozycji aby wyprodukować witaminę D w tej samej ilości jak w jednocześnie czasie osoba rasy białej. Jednocczym  grozi  niedobór  <img src= witamint D " src="a" />eśnie osoby ciemnoskóre wskutek ochronnego oddziaływania melaniny będą bardziej zabezpieczane przed niemiłymi efektami wywołanymi działaniem słońca (np. oparzenia). Natura jak można dostrzec wszystko dokładnie przemyślała 7. Wiek: osoby młode łatwiej wytwarzają witaminę D niż osoby starsze, u których z upływem lat maleje zawartość prekursorów wit. D. Jeśli poprzez ten sam okres na słońcu będą przebywać dwie osoby o tej samej karnacji: młodsza i starsza, to ta druga wytworzy średnio o około 25% mniej wit. D od owej pierwszej. Paradoksalnie osoby starsze częściej unikają słońca, choć zapotrzebowanie na witaminę D wzrasta z upływem lat. Dlatego też niedobory obejmują niemal całą populację powyżej 70 roku życia, które nie pobierają dodatkowej porcji wit. D z suplementów. Osoba 70-letnia wytworzy w jednocześnie czasie  już

jedynie ok. 30% wit. D w porównaniu z osobą 20-letnią. 8. Waga: jeśli masz nadwagę,

to możesz umyślnie nie unikać słońca w nadziei uzupełnienia niedoborów wit. D, a po wakacjach stwierdzisz ze zdziwieniem odbierając wyniki eksperymentów, że wcale Ci jej tak dużo w plazmie nie przybyło. Jak to możliwe, gdzie podziała się moja witamina D, zapytasz? Otóż witamina D bywa witaminą rozpuszczalną w tłuszczu. Dlatego też u ludzi posiadających wiele nadprogramowych nadprogramowych niepotrzebnych kilogramów pozostanie ona uwięziona w tkance tłuszczu, w miejsce krążyć w krwiobiegu i docierać alt3 tam gdzie bywa potrzebna. okazuje się to dodatkowo  jedna z czynników przyczyniających się do dla których osoby z nadwagą albo otyłością okazują się bardziej narażone na wszelkiego rodzaju choroby cywilizacyjne: ich receptory wit. D nie otrzymują jej, ze względu na to że zostaje ona uwięziona w tkance tłuszczu. określone przemiany biochemiczne zostają więc opóźnione albo wręcz uniemożliwione, co prędzej czy później powoduje wystąpienie objawów tej czy innej choroby systemu skazanego na powolną degenerację. Dlatego im więcej masz nadprogramowych nadprogramowych niepotrzebnych kilogramów, tym bardziej oprócz ekspozycji na słońce wskazana bywa dodatkowa suplementacja, która jak uznali badacze – upraszcza w prawidłowy sposób zrzucenie nadwagi. Potwierdza to też Jeff, o którym pisałam w poprzednim artykule: w miarę jak jego zakres wit. D we krwi się zwiększał, jego tkanka tłuszczowa sama z siebie zaczęła się „wytapiać” ze względu na to że zasycały go mniejsze porcje dań jak również stracił on  energię na słodycze i potrawy ciężkostrawne. 9. korzystanie z kosmetyków i leków: przemysł kosmetyczny przed dowolnym sezonem zaciera ręce, ponieważ sło

ńcofobia została tak skutecznie wpojona w umysły współczesnych ludzi, że sprzedaż kosmetyków antysłonecznych strzela w górę już od pierwszych pogodnych dni wiosny.

 

Eksperci z telewizji doradzają, że najdogodniej używać filtr o filtrze zero 30, a dodatkowo skuteczniej 50 albo 60 i w żadnym alt4 wypadku nie wychodzić na dwór bez ochrony, ponieważ tam na dworze czyha na nas i na nasze pociech straszny rak. okazuje się to co najmniej głupie i nie poparte faktami. To raczej z braku wit. D mamy ogrom sytuacji raka, w tym też naskórka. ponieważ żaden z ekspertów straszących przed słońcem i nakazujących używanie filtrów już przed wyjściem z  czterech ścianach jakoś dziwnie nie napomina jednocześnie, aby przed wyjściem z czterech ścianach razem z używaniem kosmetyku  wziąć zastępczo kapsułkę wit. D, ze względu na to że aplikując filtr NIE będziemy mogli wytwarzać jej sobie poprzez skórę.  Jak podaje dr Zaidi już krem o SPF 8 hamuje produkcję wit. D w powierzchni o więcej niż 90%, a krem o SPF 15 już o 99%. Czy więc tak naprawdę potrzebne nam okazują się coraz to nowsze kosmetyczne wynalazki o absurdalnie wysokich „osłonowych” filtrach, i bywa to jedynie zabieg marketingowy? Tak naprawdę to te wszystkie reklamowane cudeńka w kolorowych tubkach chronią nas przed czym? Zwróćmy uwagę: od ponad półwiecza miliony ludzi wciera w siebie coraz to nowocześniejsze kremy i nawet blokery UV, a odsetek sytuacji raka naskórka (i ; zresztą naskórka) dokładnie w jednocześnie czasie wzrasta w miejsce maleć. Coś robimy cholernie źle i chyba nie tędy droga!


Dodaj komentarz


Brak komentarzy

Bądź pierwszy i zostaw komentarz !

dieta_i_fitness